niedziela, 13 października 2013

Związki zawodowe w kapitaliźmie

Jaka jest rola związków zawodowych w kapitalizmie?
- Mają bronić robotników przed ustrojem.
A jaką spełniają rolę w socjalizmie?
- Odwrotną niż w kapitalizmie.

środa, 22 grudnia 2010

Skarga z 1983 roku


Kolejka zaczyna się już przed sklepem, a obsługa odmawia uruchomienia drugiego stanowiska kasowego, mimo że w sklepie są cztery pracownice. Dwie siedzą sobie na zapleczu i pija herbatę. Ponadto kierowniczka ubliżała mi przy wpis...(tu książka skarg jest nieco pomięta i naddarta, jakby ktoś ja klientowi z całej siły wyrwał - przyp. red.)

Wyjaśnienie kierowniczki: NIEPRAWDA!!! KLAMSTWO!!! Jako kierowniczka oświadczam, że w sklepie była duża kolejka spowodowana świeżą dostawa tak atrakcyjnych towarów jak olej, margaryna, cukier. Ekspedientki nie nadążały z noszeniem towaru. Ponadto klient ten jest wyjątkowo konfliktowym klientem, który to wiecznie ma dużo nieuzasadnionych pretensji i sam ubliża!!!

Skarga z 1985 roku


Kupiłam nieświeże drożdże, pol kilo. Nie chciano mi ich wymienić - Walewska

Wyjaśnienie kierowniczki: Klientka przedstawiła do reklamacji drożdże kupione rzekomo w naszym sklepie 3 dni temu. Tymczasem były one zapakowane w prawdziwy papier pakowy, którego to papieru sklep nie posiada od pół roku - a więc drożdże nie nasze.

Skarga z 1985 roku


Ekspedientka odmówiła mi sprzedaży 1/2 kg szynki na dziecinną kartkę, tłumacząc, że nie jest to kartka zarejestrowana w tutejszym sklepie. To prawda, ale przecież mamy 31 lipca i zostały jeszcze tylko trzy godziny handlu. I gdzie ja potem lipcowa kartkę zrealizuje? Mam dzieci 2 i 4 lata. Czy ludzkie podejście nie obowiązuje? - Prokop.

Dopisek innej osoby: Uważam powyższy wpis za złośliwy i arogancki. Ekspedientka miała słuszną rację. Nie chcemy, aby sprzedawano obcym osobom z niezarejestrowanymi kartkami, bo za mało jest wędlin - Mrówka.

Wyjaśnienie kierowniczki: Klientka Prokop była bardzo zdenerwowana, gdyż inne osoby z kolejki nie pozwoliły jej obsłużyć.

wtorek, 20 lipca 2010

Radio Erewań

Erywań to stolica Armenii, jedno z najstarszych miast świata. W Polsce często jednak stosuje się formę Erewań, upowszechnioną w latach 80-tych, w dowcipach o Radiu Erewań.

Radio Erewań to na terenach PRL-u i ZSRR, synonim źródła nierzetelnych informacji. Radio to było tematem serii dowcipów, w formie pytań słuchaczy i odpowiedzi radia. Tajemnicza rozgłośnia przekazywała dość dziwne informacje, ukazujące ZSRR w krzywym zwierciadle.


Przykłady:
Pytanie: Towarzysz zaskoczył swoją żonę w łóżku z innym mężczyzną. W sprawie rozwodowej został uznany za winnego. Czy to w porządku?
Odpowiedź: Jak najbardziej tak. Przecież wyszedł wcześniej z pracy.

Pytanie: Jaka jest najlepsza droga do socrealizmu?
Odpowiedź: Najdłuższa.

Pytanie: Czy to prawda, że radzieckie łodzie podwodne mają rekord zanurzenia?
Odpowiedź: Tak, to prawda. Dwie ciągle pozostają w zanurzeniu od 1957 roku.

Pytanie: Dlaczego na rynku nie ma mąki?
Odpowiedź: Ponieważ zaczęto dodawać ją do chleba.

Pytanie: Jaka jest różnica między kapitalizmem a socjalizmem?
Odpowiedź: W kapitalizmie człowiek wyzyskuje człowieka, w socjalizmie - na odwrót.

Pytanie: Drogie Radio Erewań! Czy prawdą jest, że żołnierze amerykańscy dostają codziennie posiłki o wartości energetycznej ponad 3000 kcal?
Odpowiedź: Jest to wierutne kłamstwo! Bowiem nikt nie jest w stanie zjeść dziennie 100 kg kartofli.

Pytanie: Drogie Radio Erewań, czy prawdą jest, że ostatniej niedzieli w Moskwie na Placu Czerwonym rozdawana za darmo auta. Tatiana.
Odpowiedź: Oczywiście jest to prawda, tylko, że nie w niedzielę, a w sobotę, nie w Moskwie a w Leningradzie, nie na Placu Czerwonym a na Placu Białym, nie auta a rowery i nie rozdają a kradną. A poza tym wszystko się zgadza Droga Słuchaczko!

Pytanie: Kiedy miały miejsce pierwsze wolne wybory?
Odpowiedź: Kiedy Bóg zrobił Ewę z żebra Adama i powiedział mu: wybierz żonę.

wtorek, 13 lipca 2010

Stirlitz

Stirlitz to główny bohater filmu z 1973 roku pt. „Siedemnaście mgnień wiosny”. Film opowiada historię radzieckiego agenta wywiadu. Otto von Stirlitz jest wcieleniem wszystkich cnót, inteligentny, odważny, niesamowicie sprawny fizycznie, włada wieloma językami.

To jemu udaje się przekonać przywódców III Rzeszy do kapitulacji. To jemu również udało się poruszyć satyryczną wyobraźnię Polaków. To dzięki niemu mamy dziś tak wiele kawałów.

Przykład:
Stirlitz szedł ulicami Berlina, coś jednak zdradzało w nim szpiega: może czapka uszanka, może walonki, a może ciągnący się za nim spadochron?

Gestapo obstawiło wszystkie wejścia, ale Stirlitz ich przechytrzył. Uciekł przez wejście.

Szybkościomierz w samochodzie Bormanna pokazywał 80 km/h. Obok szedł Stirlitz udając, że nigdzie się nie spieszy.




Tylko Breżniew się nie śmiał - odznaczył odtwórcę głównej roli Wiaczesława Tichonowa Gwiazdą Bohatera Pracy Socjalistycznej.

poniedziałek, 29 marca 2010

Dowcip

Z pamiętnika komunisty:
Pierwszy dzień: włączam telewizor – Lenin.
Drugi dzień: włączam radio – Lenin.
Trzeci dzień: czytam gazetę – Lenin.
Czwarty dzień: oglądam plakaty – Lenin.
Piąty dzień: boję się otworzyć konserwę.

piątek, 5 marca 2010

Dowcip

- Gomułka był genialnym dzieckiem.
- Dlaczego?
- Bo w wieku sześciu lat wiedział o ekonomii tyle, co obecnie.

Dowcip

W Polsce Ludowej zaprzestano produkcji łóżek. Dlaczego?
To proste:
- chłopi śpią na sianie,
- robotnicy śpią na zebraniach,
- studenci śpią na wykładach,
- wróg nie śpi,
- partia czuwa.
Wobec tego, komu potrzebne są łóżka?

wtorek, 9 lutego 2010

Julian Przyboś. DO CIEBIE O MNIE

Zapatrzony, że samymi rzęsami
zmiótłbym śnieg z twojej ścieżki,
chwytam w zachwyt ruch twój – i gubię:

Krokiem tak zalotnie lekkim,
jakbyś wiodła ptaszka na promieniu,
szłaś przede mną – przed sobą, przed wszystkim!
Poderwany spod nóg przez wróble
twój cień w krzewie się zazielenił,
pojaśniał w drobne listki.

I zniknęłaś – w swoim śpiewie. Zamilkliśmy.

Ale odtąd zasłuchany, gdy pytam
o mnie,
od rośliny do słowa
każdy pąk się wyraża kwieciście;
świat rozkwita naglej, ogromniej
we wszechkwiat.

(Gałąź wiśniowa
przewinęła się do kwiatów od liści
zwinniej,
niż wybiórka zdążyłaby się domyślić.)

sobota, 26 grudnia 2009

Julian Przyboś. Ręce sprzątaczek

Tyle rąk - młodych, mocnych, twórczych, ale ręce sprzątaczek -
ściskam je inaczej:
skwapliwie, naprędce,
jakbym przepraszał.

W moich lekkich i gładkich
nie ulżę szorstkim od szorowania,
ciężkim od codziennego grzebania w ziemi.
Tylko się kłaniam
spuszczonymi powiekami:
"Moja praca czeka na mnie..."
Nie pytajcie, kiedy się odmieni
wasza,
witajcie się ze mną,
śpieszę się po nic...

I ujmę poprzez gruz tych dłoni
świętą pamięć spękanych rąk matki
obcujących już na zawsze z ziemią.

Starcy o zgiętych kolanach,
mali ślepcy szukający białą laską świata,
ludzie,
którym socjalizm, kiedy niesie radość,
to dar śród silnych najcenniejszy, rzadki:
radość z radości innych,
ludzie o przypadłych latach,
ludzie bezsilni...

Myślę o was w ostatnim dniu roku,
kiedy chory wlokę się po grudzie,
w dniu skorym do mijania, w już-już przeszłym czasie,
w zadymce, w białej zimowej gorączce,
z płatkiem śniegu topniejącym w oku.

Ciężko mi iść,
potykam się,
jakby mnie wypierała przestrzeń.

Ledwie widoczne, niskie słońce
jak liść
opada z dnia na wietrze.

wtorek, 15 grudnia 2009

Baltona i inne reklamy

Baltona - w PRL przedsiębiorstwo zajmujące się sprzedażą importowanego towaru osobom, które pracowały za granicą i otrzymywały choć część wynagrodzenia w dewizach, m.in. marynarzom, pracownikom LOT-u, dyplomatom.

środa, 14 października 2009

Dowcip

Dwóch Polaków – to nielegalne spotkanie.
Czterech – nielegalny wiec.
Dziesięć milionów – garstka ekstremistów.

Dowcip

KC ogłosiło ankietę na temat: „Jak zaradzić trudnościom gospodarczym w Polsce?”
Jeden z pytanych odpowiedział: „Wypowiedzieć Stanom Zjednoczonym wojnę i natychmiast po tym poddać się”.

piątek, 2 października 2009

Dowcip

W autobusie dochodzi do kłótni. Jeden z mężczyzn krzyczy:
- Pan chyba nie wie, kim ja jestem! Jestem kierownikiem sklepu mięsnego!
Stojąca obok kobieta zwraca się do koleżanki:
- Znam go, to profesor uniwersytetu, ale widzę, że ostatnio cierpi na manię wielkości...

Dowcip

W Tatrach powstała szkoła wypasu owiec. Jej program nauczania składa się z trzech przedmiotów: wypędzania owiec na halę, spędzania z hal w doliny i… język rosyjski.

Dowcip

Żona partyjnego dygnitarza poszła z dziećmi do zoo. Po powrocie skarży się mężowi:
- Musisz porozmawiać z naszym starszym synem. Przed klatką z małpami krzyczał: „Jezus Maria, małpy się pierdolą!”
Sekretarz woła syna:
- Słuchaj, jak ty możesz używać takich wyrazów przy ludziach? Przecież wiesz, że jestem wysoko postawionym urzędnikiem partyjnym, a ty krzyczysz: Jezus Maria!

środa, 23 września 2009

Jacek Kaczmarski "Obława"




tekst:

Skulony w jakiejś ciemnej jamie smaczniem sobie spał
I spały małe wilczki dwa - zupełnie ślepe jeszcze
Wtem stary wilk przewodnik co życie dobrze znał
Łeb podniósł warknął groźnie aż mną szarpnęły dreszcze
Poczułem nagle wokół siebie nienawistną woń
Woń która tłumi wszelki spokój zrywa wszystkie sny
Z daleka ktoś gdzieś krzyknął nagle krótki rozkaz: goń -
I z czterech stron wypadły na nas cztery gończe psy!

Obława! Obława! Na młode wilki obława!
Te dzikie zapalczywe
W gęstym lesie wychowane!
Krąg śniegu wydeptany! W tym kręgu plama krwawa!
Ciała wilcze kłami gończych psów szarpane!

Ten który rzucił na mnie się niewiele szczęścia miał
Bo wypadł prosto mi na kły i krew trysnęła z rany
Gdym teraz - ile w łapach sił - przed siebie prosto rwał
Ujrzałem małe wilczki dwa na strzępy rozszarpane!
Zginęły ślepe, ufne tak puszyste kłębki dwa
Bezradne na tym świecie złym, nie wiedząc kto je zdławił
I zginie także stary wilk choć życie dobrze zna
Bo z trzema naraz walczy psami i z ran trzech naraz krwawi!

Obława! Obława! Na młode wilki obława!
Te dzikie zapalczywe
W gęstym lesie wychowane!
Krąg śniegu wydeptany! W tym kręgu plama krwawa!
Ciała wilcze kłami gończych psów szarpane!

Wypadłem na otwartą przestrzeń pianę z pyska tocząc
Lecz tutaj też ze wszystkich stron - zła mnie otacza woń!
A myśliwemu co mnie dojrzał już się śmieją oczy
I ręka pewna, niezawodna podnosi w górę broń!
Rzucam się w bok, na oślep gnam aż ziemia spod łap tryska
I wtedy pada pierwszy strzał co kark mi rozszarpuje
Pędzę, słyszę jak on klnie! Krew mi płynie z pyska
On strzela po raz drugi! Lecz teraz już pudłuje!

Obława! Obława! Na młode wilki obława!
Te dzikie zapalczywe
W gęstym lesie wychowane!
Krąg śniegu wydeptany! W tym kręgu plama krwawa!
Ciała wilcze kłami gończych psów szarpane!

Wyrwałem się z obławy tej schowałem w obcy las
Lecz ile szczęścia miałem w tym to każdy chyba przyzna
Leżałem w śniegu jak nieżywy długi długi czas
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna!
Lecz nie skończyła się obława i nie śpią gończe psy
I giną ciągle wilki młode na całym wielkim świecie
Nie dajcie z siebie zedrzeć skór! Brońcie się i wy!
O, bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!

Obława! Obława! Na młode wilki obława!
Te dzikie zapalczywe
W gęstym lesie wychowane!
Krąg śniegu wydeptany! W tym kręgu plama krwawa!
Ciała wilcze kłami gończych psów szarpane!